Opóźniony rozwój mowy (ORM) oznacza, że dziecko wyraźnie później niż rówieśnicy wypowiada pierwsze słowa, zaczyna je łączyć albo przez dłuższy czas używa ich bardzo mało. Sama nazwa nie wyjaśnia jednak, skąd bierze się opóźnienie. Dlatego najważniejszym krokiem jest sprawdzenie przyczyny, bo to od niej zależy, jak najlepiej pomóc.
Poniżej znajdziesz orientacyjne normy, sygnały, których nie warto odkładać, możliwe przyczyny i sprawdzone sposoby wspierania mowy na co dzień. Wyjaśniam też, co znaczą nazwy, które mogą pojawić się w opiniach specjalistów, np. alalia albo SORM.
Co to znaczy, że dziecko ma opóźniony rozwój mowy?
Każde dziecko uczy się mówić we własnym tempie. Jedno półtoraroczne dziecko mówi kilkanaście słów, inne kilka, i w obu przypadkach może to być norma. Są jednak granice, po przekroczeniu których czekanie przestaje być dobrym pomysłem.
O opóźnionym rozwoju mowy mówi się wtedy, gdy mowa dziecka wyraźnie odbiega od tego, co w danym wieku potrafi większość rówieśników. Może się pojawić później, rozwijać wolniej albo zatrzymać na wcześniejszym etapie. Opóźnienie może dotyczyć mówienia, rozumienia albo obu tych obszarów naraz.
ORM to opis, a nie przyczyna. Podobnie jak gorączka u dziecka może mieć wiele źródeł, tak późne mówienie może wynikać np. z niedosłuchu, z trudności w planowaniu ruchów mowy, z zaburzeń rozwoju językowego albo z wolniejszego tempa, które z czasem się wyrówna. Ustalenie, z czym masz do czynienia, to zadanie diagnozy.
Kiedy późne mówienie to jeszcze norma?
Tabela pokazuje orientacyjnie, czego można się spodziewać w kolejnych miesiącach. Korzystam w niej m.in. z kamieni milowych opracowanych przez zespół amerykańskich ekspertów (Zubler i in., 2022). Opisują one to, co umie już większość dzieci w danym wieku, a nie to, co pojawia się u najszybszych, więc brak jednej umiejętności nie oznacza od razu zaburzenia. Jest jednak dobrym powodem, żeby przyjrzeć się sprawie.
| Wiek (orientacyjnie) | Co dziecko mówi | Co rozumie i jak się porozumiewa |
|---|---|---|
| 12 miesięcy | mówi „mama” lub „tata” albo ma własne słowo na rodzica | macha „pa pa”, rozumie „nie” |
| 15 miesięcy | próbuje powiedzieć jedno lub dwa słowa oprócz „mama” i „tata”, np. „hau” na psa | pokazuje palcem, żeby o coś poprosić; patrzy na znaną rzecz, gdy ją nazwiesz |
| 18 miesięcy | próbuje mówić trzy lub więcej słów oprócz „mama” i „tata” | wykonuje proste polecenie bez pomocy gestu, np. „daj mi misia” |
| 24 miesiące | łączy dwa słowa, np. „jeszcze mleko” albo „tata idzie” | pokazuje w książeczce to, o co pytasz, i wskazuje co najmniej dwie części ciała |
| 30 miesięcy | mówi około 50 słów; łączy dwa lub więcej słów, w tym czasownik, np. „piesek biegnie”; nazywa obrazki w książeczce | wykonuje polecenie złożone z dwóch kroków, np. „odłóż misia i zamknij drzwi” |
| 36 miesięcy | buduje proste zdania, pyta „co?”, „gdzie?”, „dlaczego?”, mówi, jak ma na imię | prowadzi krótką rozmowę, a osoby spoza rodziny zwykle je rozumieją |
Wiele źródeł podaje, że dwulatek mówi około 50 słów. W zestawieniu Zubler i in. (2022) tę umiejętność przypisano do wieku około 2,5 roku, bo opisuje ono to, co potrafi już większość dzieci, a nie dziecko przeciętne. Nie znaczy to jednak, że z niepokojem trzeba czekać do 2,5 roku: jeśli dwulatek mówi tylko kilka słów albo w ogóle ich nie łączy, warto to sprawdzić.
Pamiętaj, że to orientacyjne punkty, a nie egzamin. Tempo rozwoju bywa indywidualne i dziecko może wyprzedzać normy w jednej dziedzinie, a w innej potrzebować więcej czasu. Dokładniejszy opis kolejnych etapów, od pierwszych miesięcy do wieku przedszkolnego, znajdziesz w poradniku o rozwoju mowy dziecka.
Na co patrzeć poza liczbą słów?
Liczba słów to tylko część obrazu. Logopeda zwraca uwagę także na to, jak dziecko rozumie, czy pokazuje palcem i używa gestów, czy naśladuje dźwięki i ruchy, czy bawi się „na niby”, np. karmi lalkę albo rozmawia przez zabawkowy telefon, i czy szuka z Tobą kontaktu w zabawie.
Takie umiejętności to mocne strony, na których można budować porozumiewanie się, nawet gdy słów jest jeszcze mało. Jeśli natomiast dziecko mówi mało, a do tego rzadko używa gestów albo słabo rozumie proste prośby, konsultacja jest tym bardziej potrzebna.
Każdy z tych sygnałów osobno wystarczy, żeby skonsultować się z logopedą i zbadać słuch. To nie znaczy, że dzieje się coś złego, ale pozwala zastąpić zgadywanie rzetelną wiedzą.
Jakie mogą być przyczyny?
Za opóźnionym rozwojem mowy może stać jedna przyczyna albo kilka naraz. Najczęściej bierze się pod uwagę:
- Niedosłuch. Dziecko, które słabo słyszy, ma utrudniony dostęp do dźwięków mowy, z których uczy się słów. Niedosłuch może być stały albo przejściowy, np. przy częstych infekcjach uszu z płynem w uchu środkowym. Dlatego przy każdym opóźnieniu mowy warto zbadać słuch, nawet jeśli dziecko reaguje na dźwięki, a badanie przesiewowe po urodzeniu wypadło prawidłowo.
- Trudności ruchowe. Niektóre dzieci rozumieją dużo, ale ich mózgowi trudno zaplanować ruchy ust i języka. Tak jest w dziecięcej apraksji mowy, przy której dziecko wymawia to samo słowo raz tak, raz inaczej. Mówienie mogą utrudniać też zaburzenia napięcia i siły mięśni, np. przy mózgowym porażeniu dziecięcym.
- Zaburzenia rozwoju językowego. Część dzieci ma trudność z samym językiem: z zapamiętywaniem słów, odmienianiem ich i budowaniem zdań, czasem także z rozumieniem. Gdy takie trudności utrzymują się, utrudniają codzienne funkcjonowanie i nie wiążą się z inną znaną przyczyną, międzynarodowy konsensus ekspertów CATALISE proponuje nazwę „zaburzenie rozwoju językowego”, w skrócie DLD (Bishop i in., 2017).
- Spektrum autyzmu. Opóźnienie mowy bywa jednym z pierwszych sygnałów, które zauważają rodzice dzieci w spektrum. Zwykle towarzyszą mu inne różnice w komunikacji, np. dziecko rzadko pokazuje coś po to, żeby podzielić się zainteresowaniem, albo rzadko spogląda na rodzica podczas wspólnej zabawy. Diagnozę w tym kierunku prowadzą lekarz i psycholog, a logopeda może zauważyć takie sygnały i zasugerować konsultację.
- Ogólne opóźnienie rozwoju. Gdy dziecko później niż rówieśnicy zaczyna też siadać, chodzić czy bawić się tak jak inne dzieci w jego wieku, wolniejsza mowa bywa częścią szerszego obrazu. Wtedy warto porozmawiać z pediatrą o ocenie całego rozwoju.
- Mało okazji do rozmowy. Mowa rozwija się w rozmowie, więc dziecko, które spędza dużo czasu przed ekranem albo rzadko bawi się i rozmawia z dorosłym, ma mniej okazji do ćwiczenia. Rzadko jest to jedyna przyczyna i nie ma tu miejsca na obwinianie się, bo codzienność rodzin bywa trudna. To jednak czynnik, na który masz realny wpływ, a konkretne sposoby znajdziesz niżej.
Czasem mimo dokładnych badań przyczyny nie udaje się wskazać: dziecko dobrze słyszy, rozwija się prawidłowo, a mowa po prostu pojawia się później. Wtedy też warto ją wspierać i obserwować, bo nie da się z góry przewidzieć, czy dziecko samo nadrobi zaległości.
Osobną sprawą są czynniki ryzyka, czyli okoliczności, przy których trudności językowe zdarzają się częściej, choć same ich nie powodują. Konsensus CATALISE wymienia wśród nich m.in. trudności językowe albo trudności z czytaniem i pisaniem u innych członków rodziny (Bishop i in., 2017). Jeśli ktoś z bliskich zaczął mówić późno albo miał kłopoty z nauką czytania, to dobry powód, żeby uważniej przyglądać się mowie dziecka, a nie argument za tym, żeby czekać.
ORM, alalia, SORM: co oznaczają te nazwy?
W opiniach i rozmowach ze specjalistami możesz usłyszeć kilka nazw, które brzmią podobnie, a znaczą co innego. Różni autorzy używają ich też nieco inaczej, więc poniżej opisuję najczęstsze znaczenia.
- ORM, czyli opóźniony rozwój mowy. Ogólna nazwa, która mówi, że mowa rozwija się wolniej niż u rówieśników, bez względu na przyczynę.
- SORM, czyli samoistne opóźnienie rozwoju mowy. Tak określa się sytuację, w której mowa pojawia się później, ale rozwija się tą samą drogą co u innych dzieci, a badania nie wskazują innej przyczyny, np. niedosłuchu. Gdy opóźnienie jest skutkiem innej trudności, część autorów mówi o niesamoistnym opóźnieniu rozwoju mowy (NORM).
- Alalia. Starszy termin z polskiej literatury logopedycznej. Określano nim brak mowy albo jej poważne ograniczenie u dziecka, które prawidłowo słyszy, a przyczyn upatrywano w zaburzeniach pracy mózgu. W starszych tekstach spotkasz też określenia „afazja rozwojowa” albo „niedokształcenie mowy o typie afazji”.
- DLD, czyli zaburzenie rozwoju językowego. Dziś w nauce coraz częściej używa się tej nazwy, zaproponowanej w konsensusie CATALISE (Bishop i in., 2017). Opisuje trudności językowe, które utrzymują się w czasie i utrudniają porozumiewanie się albo naukę, a nie są związane z inną znaną przyczyną, taką jak niedosłuch, autyzm czy niepełnosprawność intelektualna.
W dokumentacji medycznej możesz też zobaczyć kody z międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10. Specyficzne zaburzenia rozwoju mowy i języka mają w niej kody z grupy F80.
Nazwa jest mniej ważna niż opis. Dla Ciebie i dla dziecka najbardziej liczy się to, co dokładnie sprawia trudność, co już się udaje i jaki jest plan pomocy. Jeśli w opinii pojawia się termin, którego nie rozumiesz, śmiało pytaj, co oznacza w przypadku Twojego dziecka.
Trzylatek nie mówi, ale wszystko rozumie
To jedno z najczęstszych zdań, z którymi rodzice przychodzą do logopedy. Trzylatek przynosi kapcie, gdy go poprosisz, i świetnie pokazuje, czego chce, a mimo to mówi tylko pojedyncze słowa albo nie mówi wcale. Dobre rozumienie to bardzo cenna informacja, ale nie powód, żeby czekać.
Warto przy tym sprawdzić, czy dziecko rozumie słowa, czy raczej sytuację. Prośbę „przynieś buty”, wypowiedzianą przy drzwiach, gdy zakładasz kurtkę, łatwo odgadnąć z kontekstu. Spróbuj poprosić o coś nietypowego, bez patrzenia na przedmiot i bez gestu, np. „połóż łyżkę na krześle”. Wtedy lepiej zobaczysz, ile dziecko rozumie z samych słów.
Gdy rozumienie jest dobre, a mowy mało, przyczyną może być m.in. trudność z planowaniem ruchów mowy, zaburzenie rozwoju językowego dotyczące głównie mówienia albo wolniejsze tempo, które z czasem się wyrówna. Z zewnątrz te sytuacje wyglądają podobnie, a pomoc w każdej z nich jest inna. Dlatego warto je odróżnić podczas diagnozy, a przy okazji zbadać słuch. Jeśli Twoje dziecko ma około 2 lat, przeczytaj poradnik dwulatek nie mówi, w którym opisuję tę sytuację dokładniej.
Jak wygląda diagnoza i terapia?
Diagnoza zaczyna się od rozmowy o rozwoju dziecka, jego zdrowiu i o tym, co widzisz na co dzień. Potem przychodzi czas na zabawę, w której logopeda sprawdza, jak dziecko rozumie, jak się porozumiewa (słowem, gestem, spojrzeniem) i jak sprawnie porusza ustami i językiem. Po diagnozie wiesz, co może stać za opóźnieniem, i dostajesz plan dalszych kroków. Przebieg takiej wizyty krok po kroku znajdziesz na stronie o diagnozie logopedycznej.
Plan może obejmować też inne kroki, np. badanie słuchu u laryngologa lub audiologa albo konsultację u pediatry czy neurologa. Dzięki temu nie umknie przyczyna, którą trzeba leczyć albo którą zajmuje się inny specjalista.
Gdy przyczyna opóźnienia nie jest jasna, gdy pojawia się podejrzenie apraksji, a także u dzieci urodzonych przedwcześnie albo z chorobami neurologicznymi warto, żeby diagnozę prowadził neurologopeda. Uwzględnia on to, czy trudności mogą mieć podłoże neurologiczne. Różnice między tymi specjalistami wyjaśniam w poradniku logopeda czy neurologopeda.
U małych dzieci terapia odbywa się w zabawie, bo właśnie w zabawie dziecko najchętniej naśladuje i próbuje mówić. Ćwiczy się rozumienie, naśladowanie gestów, dźwięków i słów, nazywanie, a potem łączenie słów w coraz dłuższe wypowiedzi. Zabawki, książeczki i codzienne czynności są tu narzędziem pracy, a nie tylko nagrodą.
Rodzic jest w tej terapii partnerem. Zajęcia są ważne, ale najwięcej okazji do mówienia dziecko ma w domu: przy śniadaniu, w wannie, na placu zabaw. Dlatego częścią terapii jest to, żebyś wiedziała lub wiedział, jak wpleść ćwiczenia w Wasz dzień, tak aby nie stały się kolejnym obowiązkiem.
Gdy mowa rozwija się bardzo powoli, pomaga komunikacja wspomagająca: gesty, obrazki albo proste tablice. Nie zastępuje ona mowy, tylko daje dziecku sposób na porozumienie się już teraz, a to zmniejsza frustrację po obu stronach.
Jak wspierać mowę w domu?
Nie potrzebujesz specjalnych pomocy ani dodatkowego czasu w grafiku. Najwięcej dają zwykłe sytuacje, w których rozmawiasz z dzieckiem trochę inaczej niż dotąd:
- Opisuj to, co robicie. Mów krótko o tym, co dzieje się tu i teraz: „Myjemy rączki. Woda ciepła. Teraz ręcznik”. Dziecko słyszy słowa dokładnie w chwili, gdy widzi, co znaczą.
- Dodawaj jedno słowo. Gdy dziecko mówi „miś”, odpowiedz „miś śpi” albo „duży miś”. Gdy mówi dwa słowa, dodaj trzecie. Tak rozszerzasz jego wypowiedź o krok, który jest w jego zasięgu.
- Czekaj na odpowiedź. Po pytaniu policz w myślach do pięciu, zanim zaczniesz mówić dalej. Ta chwila ciszy daje dziecku czas, żeby spróbować.
- Dawaj wybór zamiast pytań „tak” lub „nie”. Zamiast „Chcesz klocki?” zapytaj „Klocki czy piłka?” i pokaż obie zabawki. Dziecko słyszy wtedy oba słowa i może powtórzyć to, które wybiera.
- Naśladujcie dźwięki. „Brum”, „hau”, „miau” czy „bam” to dla wielu dzieci pierwsze słowa. Są krótkie, łatwe do powtórzenia i świetnie pasują do zabawy autami, zwierzątkami czy klockami.
- Czytajcie razem. Wybieraj książeczki z dużymi obrazkami i powtarzającymi się zwrotami. Zatrzymuj się, pokazuj, pytaj „Kto to?” i czekaj. Ta sama książeczka czytana po raz dziesiąty to dla dziecka zaleta, a nie nuda.
- Śpiewajcie z gestami. Piosenki i wierszyki z pokazywaniem uczą rytmu, słów i gestów naraz. Z czasem zatrzymuj się w znanym miejscu, żeby dziecko dokończyło słowem albo ruchem.
- Ogranicz ekrany. Bajka nie czeka na odpowiedź dziecka, więc nie zastąpi rozmowy. Im mniej czasu przed ekranem, zwłaszcza u najmłodszych, tym więcej zostaje na wspólną zabawę.
- Podążaj za dzieckiem. Rozmawiaj o tym, na co dziecko właśnie patrzy albo czym się bawi, zamiast przekierowywać je na swoje tematy. Najłatwiej uczy się słów, które dotyczą tego, co je w tej chwili ciekawi.
Najważniejsze, żeby rozmowa była dla dziecka przyjemnością, a nie lekcją. Każda próba, nawet pojedyncza sylaba albo gest, zasługuje na Twoją uwagę i uśmiech.
Mity o opóźnionym rozwoju mowy
„Chłopcy mówią później, więc czekamy”
Chłopcy rzeczywiście nieco częściej niż dziewczynki zaczynają mówić później, a w konsensusie CATALISE płeć męska jest wymieniona wśród czynników ryzyka trudności językowych (Bishop i in., 2017). Czynnik ryzyka to jednak powód, żeby uważniej obserwować, a nie żeby czekać. Sygnały ostrzegawcze są takie same dla chłopców i dla dziewczynek.
„Dwujęzyczność opóźnia mowę”
Dwujęzyczność nie powoduje zaburzeń mowy ani języka. Dwujęzyczne dzieci zwykle wypowiadają pierwsze słowa i zaczynają je łączyć w podobnym wieku jak ich rówieśnicy. W każdym z języków mogą znać mniej słów niż dzieci jednojęzyczne, ale gdy policzysz słowa z obu języków razem, ich zasób zwykle jest podobny.
Mieszanie języków w jednej wypowiedzi to normalny etap, a nie objaw zaburzenia. Jeśli jednak dziecko ma wyraźne trudności w obu językach, warto to sprawdzić tak samo jak u każdego innego dziecka.
„Samo się wygada”
Część dzieci, które zaczynają mówić później, rzeczywiście nadrabia zaległości bez terapii. Nikt jednak nie potrafi z góry powiedzieć, które to będą. Konsultacja niczego nie zamyka: jeśli wszystko jest w porządku, wychodzisz spokojniejsza lub spokojniejszy, a jeśli nie, możesz od razu zacząć działać.
Pomoc w Krakowie
Diagnozę i terapię opóźnionego rozwoju mowy prowadzę w gabinecie w Krakowie, a jako logopeda mobilny przyjeżdżam też do domów rodzin w Krakowie i okolicach (obszar dojazdu ustalamy telefonicznie). Pracuję z dziećmi od 1. roku życia, a jeśli nie wiesz jeszcze, czy terapia jest potrzebna, możesz zacząć od konsultacji dla rodzica.
Jeśli w Waszym domu mówi się po angielsku, konsultację możemy przeprowadzić w tym języku. Po diagnozie przygotowuję indywidualny plan, a w trakcie regularnej terapii pokazuję, jak wspierać mowę dziecka w domu i w przedszkolu.
Jak wyglądają zajęcia z maluchami, opisuję na stronie logopeda dla dzieci w Krakowie, a jak przebiegają spotkania w domu, na stronie logopeda z dojazdem. Jeśli coś niepokoi Cię w mowie dziecka, napisz do mnie albo zadzwoń: 505 273 723.